,,Rodzina"
-Mamo?-Spytałam łamiącym głosem
Kobieta podbiegła i mocno mnie przytuliła. Teraz zamiast łez na mojej twarzy wypłynął szczery ani odrobinę nie wymuszony uśmiech...
-,,Mam rodzinę!"-pomyślałam
Wtedy rozległ się jęk otwieranych drzwi, wyszedł za nich dobrze zbudowany wysoki mężczyzna. Staną ja wryty zobaczywszy mnie z wrażenia upuścił teczkę którą trzymał i powiedział:
-To...to ona?
Mama wypuściła mnie z objęć z pokiwała głową.
-Nareszcie...-Po tych słowach z jego twarzy odpłynęło wszelkie napięcie zastąpione uśmiechem powoli podszedł do mnie i przytulił-Tak się cieszę że wróciłaś...
-Hmmm ja też tu jestem...-Rozpoczął Blaise z szelmowskim uśmiechem
Dwójka dorosłych roześmiała się ja też po chwili dołonczyłam do nich.
-No co przecież nie można o mnie zapomnieć ja też chce przytulaska...-Stwierdził z miną obrażonego dziecka wydymając policzki co dawało komiczny efekt.
-Bleise pokaż Hermionie jej pokój oczywiście o ile zechce zostać-Tu spojrzał na mnie wyczekująco.
-A mam inny wybór?-Oznajmiłam z uśmiechem
-Nie-Blaise przybrał poważny wyraz twarzy-Jeśli się nie zgodzisz to...
-To co mi zrobisz?-Zakpiłam
-To...
-No wyduś to!
-To zawołam Smoka!
-Co?Jakiego smoka?-Spytałam z konsternacją
-No Malfoya...
-NIE!!!!-Krzyknęłam-Tylko nie on!!!
Jakie to dziwne jeszcze dzień wcześniej każdego kto twierdzi że byłabym w takiej sytuacji jak jestem i do tego rozmawiała NORMALNIE nie kłócąc się z ślizgonem wysłałabym tego kogoś do Świętego Munga na dział psychiatryczny... Jak to wszystko się zmienia....
-No zostanę tylko żadnego Malfoya!
-Okej-Po tych słowach podbiegł do mnie i wziął mnie na plecy.
-Na Godryka Puszczaj!!!!!!
-Hmm zastanówmy się...Nie
-Puszczaj ty...ty idioto!
Jednak moje protesty nic nie dały, Blaise wypuścił mnie dopiero przed Białymi drzwiami
-To twój pokój-Oznajmił weszliśmy do pięknej niebieskiej sypialnia jeszcze piękniejszej niż ta w której się obudziłam

-Tak jest garderoba a tam łazienka...-Mówił pokazując palcem dwoje drzwi-Hermiona...
-Tak?-Zwróciłam się w jego stronę
-Byłem palantem-Wypalił-Przepraszam możemy zacząć wszystko od nowa?
Chłopak patrzył się na mnie tak proszącym wzrokiem że nie sposób było odmówić. Cóż więc mogłam zrobić pokiwałam głową i uśmiechnęłam się lekko.
-Jestem Hermiona Gra...Zabini dla przyjaciół Miona oraz twoja...siostra
Blaise uśmiechnął się szeroko w iście szatański sposób
-Nazywam się Blaise Zabini dla przyjaciół Diabeł i chyba dzisiaj zostałem starszym bratem twojej osoby.To ja może zostawię cię samą no bo wiesz jest późno no i wiesz chyba musisz to wszystko przemyśleć...
Uśmiechnęłam się z wdzięcznością. Chłopak wyszedł z mojego pokoju a ja opadłam bezsilnie na łóżko.
-Co za dzień...-wyszeptałam sama do siebie
,,O matko ale ja tu nie mam żadnych rzeczy wszystko zostało w domu!" Pomyślałam zrozpaczona-,,Chyba że...Nie to niemożliwe a może..."
Podeszłam do drzwi gdzie powinna znajdować się garderoba uchyliłam je oczekując pustych wieszaków jednak ku mojemu zaskoczeniu była pełna ubrań!

Powoli przejechałam palcem po ubraniach od sukien balowych po zwykłe bluzy a wszystkie prześliczne. Po chwili zobaczyłam półkę w której były piżamy szybko wzięłam jeden zestaw i udałam się do łazienki. Ale kiedy weszłam do niej zaparło mi dech w piersiach.

Czy to wszystko jest naprawdę moje??
-,,Muszę się chyba przywzyczajić skoro moimi rodzicami są...arystokraci"-Dopiero teraz dotarł do mnie sens tych słów. Koniec z szlamami i drwinami! Ale czy osoby najważniejsze w moim życiu zrozumieją ten jakże prosty a także trudny fakt. Harry, Ron, Ginny...Czy oni to zrozumieją? Mam nadzieję...
Z Dedykacą dla Martyny która zamiast słuchać mnie to gra na mojej komórce :P
Kobieta podbiegła i mocno mnie przytuliła. Teraz zamiast łez na mojej twarzy wypłynął szczery ani odrobinę nie wymuszony uśmiech...
-,,Mam rodzinę!"-pomyślałam
Wtedy rozległ się jęk otwieranych drzwi, wyszedł za nich dobrze zbudowany wysoki mężczyzna. Staną ja wryty zobaczywszy mnie z wrażenia upuścił teczkę którą trzymał i powiedział:
-To...to ona?
Mama wypuściła mnie z objęć z pokiwała głową.
-Nareszcie...-Po tych słowach z jego twarzy odpłynęło wszelkie napięcie zastąpione uśmiechem powoli podszedł do mnie i przytulił-Tak się cieszę że wróciłaś...
-Hmmm ja też tu jestem...-Rozpoczął Blaise z szelmowskim uśmiechem
Dwójka dorosłych roześmiała się ja też po chwili dołonczyłam do nich.
-No co przecież nie można o mnie zapomnieć ja też chce przytulaska...-Stwierdził z miną obrażonego dziecka wydymając policzki co dawało komiczny efekt.
-Bleise pokaż Hermionie jej pokój oczywiście o ile zechce zostać-Tu spojrzał na mnie wyczekująco.
-A mam inny wybór?-Oznajmiłam z uśmiechem
-Nie-Blaise przybrał poważny wyraz twarzy-Jeśli się nie zgodzisz to...
-To co mi zrobisz?-Zakpiłam
-To...
-No wyduś to!
-To zawołam Smoka!
-Co?Jakiego smoka?-Spytałam z konsternacją
-No Malfoya...
-NIE!!!!-Krzyknęłam-Tylko nie on!!!
Jakie to dziwne jeszcze dzień wcześniej każdego kto twierdzi że byłabym w takiej sytuacji jak jestem i do tego rozmawiała NORMALNIE nie kłócąc się z ślizgonem wysłałabym tego kogoś do Świętego Munga na dział psychiatryczny... Jak to wszystko się zmienia....
-No zostanę tylko żadnego Malfoya!
-Okej-Po tych słowach podbiegł do mnie i wziął mnie na plecy.
-Na Godryka Puszczaj!!!!!!
-Hmm zastanówmy się...Nie
-Puszczaj ty...ty idioto!
Jednak moje protesty nic nie dały, Blaise wypuścił mnie dopiero przed Białymi drzwiami
-To twój pokój-Oznajmił weszliśmy do pięknej niebieskiej sypialnia jeszcze piękniejszej niż ta w której się obudziłam
-Tak jest garderoba a tam łazienka...-Mówił pokazując palcem dwoje drzwi-Hermiona...
-Tak?-Zwróciłam się w jego stronę
-Byłem palantem-Wypalił-Przepraszam możemy zacząć wszystko od nowa?
Chłopak patrzył się na mnie tak proszącym wzrokiem że nie sposób było odmówić. Cóż więc mogłam zrobić pokiwałam głową i uśmiechnęłam się lekko.
-Jestem Hermiona Gra...Zabini dla przyjaciół Miona oraz twoja...siostra
Blaise uśmiechnął się szeroko w iście szatański sposób
-Nazywam się Blaise Zabini dla przyjaciół Diabeł i chyba dzisiaj zostałem starszym bratem twojej osoby.To ja może zostawię cię samą no bo wiesz jest późno no i wiesz chyba musisz to wszystko przemyśleć...
Uśmiechnęłam się z wdzięcznością. Chłopak wyszedł z mojego pokoju a ja opadłam bezsilnie na łóżko.
-Co za dzień...-wyszeptałam sama do siebie
,,O matko ale ja tu nie mam żadnych rzeczy wszystko zostało w domu!" Pomyślałam zrozpaczona-,,Chyba że...Nie to niemożliwe a może..."
Podeszłam do drzwi gdzie powinna znajdować się garderoba uchyliłam je oczekując pustych wieszaków jednak ku mojemu zaskoczeniu była pełna ubrań!
Powoli przejechałam palcem po ubraniach od sukien balowych po zwykłe bluzy a wszystkie prześliczne. Po chwili zobaczyłam półkę w której były piżamy szybko wzięłam jeden zestaw i udałam się do łazienki. Ale kiedy weszłam do niej zaparło mi dech w piersiach.
Czy to wszystko jest naprawdę moje??
-,,Muszę się chyba przywzyczajić skoro moimi rodzicami są...arystokraci"-Dopiero teraz dotarł do mnie sens tych słów. Koniec z szlamami i drwinami! Ale czy osoby najważniejsze w moim życiu zrozumieją ten jakże prosty a także trudny fakt. Harry, Ron, Ginny...Czy oni to zrozumieją? Mam nadzieję...
Z Dedykacą dla Martyny która zamiast słuchać mnie to gra na mojej komórce :P
Jak ja cię kocham <3
OdpowiedzUsuń