niedziela, 14 września 2014

Rozdział 6

,,Australia?"


Kiedy zasypiałam wieczorem przypomniała mi się poranna pobudka. Mimowolnie uśmiechnęłam się sama do siebie. Miałam jednak wrażenie że o czym zapomniałam coś co było niezmiernie ważne... Moje myśli jednak długo nie błądziły po otchłani umysłu gdyż szybko zasnęłam śniąc o niczym....

Rano obudziłam się wypoczęta i gotowa do czekającej mnie podróży. Szybko  wstałam czując jak powoli ogarnia mnie podniecenie i nie cierpliwość godna małego dziecka przed wakacjami. ubrałam się w żółtą sukienkę sięgającą mi do kolan. Do tego śliczne obcasy. Delikatny makijaż powodował iż wyglądał dziewczęco i słodko(Strój).
Dopiero gdy byłam gotowa spostrzegłam iż jest dopiero 8.14 a z Diabłem umówiona byłam na 9.30. Postanowiłam odwdzięczyć się za wczorajszą ,,miłą" pobudkę. Cicho wślizgnęłam się do pokoju Blejsa który jeszcze spał rozwalony na łóżku. Szybko przebiegłam wzrokiem po liście zemst które mogę zrobić. W końcu stwierdziłam iż najodpowiedniejsze będzie zaklęcie ,,Capric" które powoduje to iż osoba na którą je rzucono powoduje usłyszenie bardzo głośnej muzyki(na fulla) heavy metalu.
-Caprio-Powiedział wykonując rekom półkolisty ruch.
Chłopak natychmiast się poderwał i krzyknął:
-Co do...-Nie zdążył dokończyć gdyż szybko zdjęłam zaklęcie i uśmiechnęłam się niewinnie.-Ty!!
-Co ja?-Spytałam z rozbrajającym uśmiechem 
-Ty już dobrze wiesz co-Warknął
Zaczęłam się wycofywać w kierunku drzwi
-To ja może cię zostawię jeszcze musisz się ubrać...-Po tych słowach zatrzasnęłam drzwi i wybuchnęłam głośnym śmiechem. Widok jego miny był bezcenny...

------GODZINĘ PÓŹNIEJ------
-Dobra dobra...-tylko na takie potakiwanie stać było mnie podczas nudnego wykładu mamy
W końcu moje katusze zostały przerwane przez kogo by innego niż samego Diabła(Jak ja uwielbiam to przezwisko-dop. autorki)
-Mamo!! Czy my mamy 5 lat?!-Przerwał brutalnie rodzicielce w połowie zdania, na co ja od razu oprzytomniałam
-No właśnie! Przepisy bezpieczeństawa?!-Parsknęłam z pogardą-Kto wymyśla takie bzdety?!
Mama patrzyła na nas skonsternowana w środku toczyła walkę kłócić się czy dać im spokój? Po chwili machnęła ręką i stwierdziła że i tak nie przegada tych Diabłów rodzonych.
-Bierzcie już ten klucz i spadówa-Powiedziała na odchodnym
Odetchnęłam z ulgą gdyż spodziewałam się awantury. Chłopak szybko porwał mały złoty kluczyk ze czarnego stolika który stał obok nas(Przypominam iż kluczyk od rezydencji w Australii był srebrny ;) )

--Mała dopiska te klucze zaczarowano tak jak świstoliki przenoszą osoby które ich dotykają do domu który otwierają wystarczy wypowiedzieć słowo ,,Kernryt"--
-
-Paa mamo -Krzyknął Diabeł i otworzył drzwi przez które jak na faceta przystało przepuścił mnie.
-Blaise czy to na pewno ten kluczyk?-Spytałam przygryzają wargę
-Taaa na bank-Powiedział pewnym tonem
-Ale...
-Nie Mionka to TEN KLUCZYK
-No al...
-Uhhh chwytaj go i nie marudź-Warknął zniecierpliwiony
Szybko złapałam końcówkę kluczyka a wtedy Diabeł wy powiedział szeptem ,,Kernryt". Poczułam szarpnięcie w okolicach pępka i po chwili znalazłam się

-ZABINI!!!GDZIE MY DO CHOLERY JESTEŚMY?!BO TO RACZEJ NIE JEST AUSTRALIA!!!!


Tak o to i mamy rozdział 6 :) A i zapraszam do nowej strony która pojawi się za niedługo i będzie ściśle związana z tamdaradamda .............herosami tak HP Połącze z serią o półbogach co z tego wyjdzie nwm ale mam pare pomysłów ;)