poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 2

,,Myśloodsiewnia"

Moje usta mimowolnie się rozchyliły. Jak ta kobieta śmiała poruszać taki temat!! Robi sobie ze mnie żarty mój rodzice nazywają się Rose Granger i Mark Granger A nie Zabini ten temat wcale ale to wcale mnie nie bawi. Przecież ja nawet tej kobiet nie znam a co dopiero żeby była moją matką. I wspomniała o tym teraz gdy już pogodziłam się z tym że już nigdy nie zobaczę rodziców gdyż zaklęcie zapomnienia które na nich rzuciłam jest zbyt silne aby je zdjąć Na wspomnienie wspólnych chwil pod moimi powiekami wezbrały się łzy.
  -Czy może pani wyjść zamiast kłamać mi w żywe oczy?-Zapytałam drżącym głosem Kobieta pobladła i powtórzyła za mną bezgłośnie te słowa ,,Kłamać"
-Proszę wysłuchaj mnie mi też jest ciężko stare rany w moim sercu zostały na nowo rozdrapane i choć jest szansa że to nie ty jesteś moją córką to chcę spróbować gdyż odebrano mi ją kiedy miała 2 latka I nigdy ale to nigdy nie zapomniałam jej twarzyczki która choć wtedy mała tak przypomina mi twoją...
Słowa nieznajomej głęboko mnie poruszyły gołym okiem widać iż z całej siły powstrzymuje się od płaczu. Postanowiłam dać jej szanse choć wiedziałam że to nie ja jestem jej dzieckiem
-Dobrze jak chcesz to sprawdzić?- Spytałam szeptem.
Kobieta na te słowa podniosła na mnie swoje szkliste oczy i wyciągnęła rękę. Ja ostrożnie chwyciłam ją i poczułam szarpnięcie w okolicach pępka. Już po chwili znajdowałam się przytulnej bibliotece mieściła się ona w dość dużym pomieszczeniu byłam nią zachwycona

-Wow –wyszeptałam mimowolnie
-To moje ulubione pomieszczenie-Powiedziała kobieta uśmiechając się pod nosem
Powoli przejechałam palcami po okładkach starych ksiąg.
-,,To miejsce jest idealne” -Pomyślałam z niekłamanym zachwytem
-Możesz tutaj podejść?- spytała kobieta wyrywając mnie z zadumy
Dopiero teraz zorientowałam się iż nieznajoma otworzyła tajemne drzwiczki do malutkiej wnęki z… Tak to myśloodsiewnia!!
-Skąd… -zaczęłam pytać ale szybko mi przerwano
-Każdy czarodziej ma w domu taką- od powiedziała z uśmiechem- Hmmm wejdziemy do moich wspomnień dobrze?
Zaciekawiło mnie strasznie co chce mi pokazać, nadal wierzyłam w to że nie jest jej dzieckiem. Ba ja to wiedziałam ale nie chciałam rozwiewać jej kruchych marzeń kiedy już skończy sama zobaczy że nie jestem żadną Zabini! Kobieta wyciągnęła różdżkę i docisnęła ją do głowy już po chwili powoli odjęła ją i z cienką srebrną nitką doczepioną do końca skierowała ją w kierunku misy. Korzystałam już z myśloodsiewni więc wiedziałam iż trzeba po włożeniu wspomnienia za nużyć głowę. Ręką przytrzeynałam włosy, i gestem zachęciłam kobietę aby pierwsza weszła. Kiedy już Zabini była we wspomnieniu ja powoli zbliżyłam się do tafli. Moja twarz spotkała się z zimnem wody mimowolnie zadrżałam jednak nadal parłam na przód Po chwili czułam wsysanie i nagle znalazłam się w pokoju dziecięcym był on urządzony kolorowo ale mimo tej pstrokacizny barw gustownie i prosto. Od razu chwycił moje serce. Dopiero kiedy poczułam delikatną dłoń na plecach przypomniałam sobie dlaczego się tu znalazłam. Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam młodą kobietę w której rozpoznałam osobę obok mnie  pochylała się nad dwoma dziecięcymi łóżeczkami oba były białe jednak ich ramy Niebieska i Zielona pozwalały je rozróżnić. Powoli podeszłam w kierunku najbliżeszgo z nich spał w nim słodki chłopiec w wieku około 2 lat miał brązowe włosy i wąskie usta.
-,,Ja go skądś znam!!"-nie wiem skąd wzięło się to przekonanie 
Ale skąd? Te czarne włosy jak smoła i te rysy twarzy...
,,O MATKO TO BLISE ZABINI ŚLIZGON!!!!!!!"
W co ja się wpakowałam przecież ja nawet do niego nie jestem podobna co ta kobieta sobie myśli?! Jak by mnie zobaczył w tym domu to po mnie!! Zaczęłam panikować strumień strachu wywoływał dreszcze na moich plecach. Zaczęłam się wycofywać. Kobieta o której istnieniu zapomniałam gdyż stała w cieniu chwyciła mnie delikatnie za łokieć i lekko pociągnęła w stronę drugiego łóżeczka. Pełna sprzeczności zbliżyłam się do śpiącego dziecka lecz kiedy tylko podeszłam do młodszej wersi pani Zabini i zobaczyłam małą dziewczynke wtuloną w... czerwony kocyk z małymi literami. Taki sam jaki miałam w dzieciństwie z którego z mamą śmiałyśmy że jest nie do podrobienia. Nagle ziemia osunęła mi sie spod nóg spadałam... Kiedy moja głowa dotknęła ziemi już po wydostaniu się z wspomnienia nastał ból. Krzyczałam ból był nie wyobrażalny a wraz z nim przyszły momenty z przeszłości patrzyłam jak mała ja jest tulona w rękach mamy? ale to nie była pani Granger nie to była ta sama nieznajoma która rano zawitała w moje progi. Nagle sytuacja się rozmyła przypomniałam sobie tamtą noc kiedy mnie porwano przyszli zamaskowani ludzie ja obudziłam się jednak oni rzucili zaklęcie wyciszające chłopiec obok też się rozbudził jednak nie na niego ale na mnie zwrócili swoją uwagę. Nagle jeden a raczej jedna z zamaskowanych zdjęła maskę to była Bellatrix Leastrange wzięła mnie na ręce i powiedziała jadowitym głosem:
-Nigdy nam nie prze szkodzisz...
Ból znów to wspomnienie znów się rozmyło teraz stałam przed domem w którym ze zdziwieniem rozpoznałam moje miejsce na świecie czyli mieszkanie w którym mieszkałam z rodzicami(?) po chwili z cichym trzaskiem pojawiły się 4 postacie Bella ze mną na rękach szybko zapukała do drzwi. Po chwili otworzyły się i stanął w nich mój kochany tatuś.
-To ona?-warknął przez całe życie nie słyszałam u niego tak zimnego tonu
To wszystko nie może być prawda...Mój zmysł analityczny się włączył. To moje wspomnienia więc ta dziewczynka to...ja
Ból zniknął! Zamknęłam oczy a gdy je otworzyłam byłam na kanapie w blibiotece. W rogu pomiestrzenia stała kobieta widać że płakała a przytulał ją Blise Zabini! Powoli opuściłam nogi i próbowałam wstać zachwiałam się ale zdołałam utrzymać równowagę.
-Co się do cholery stało?-Spytałam schrypniętym głosem wyżutym z emocji. 
Po tych słowach kobieta spojrzała na mnie i odezwała się:
-Ni...
Nie zdołałam więcej usłyszeć gdyż obraz się zamazał i padłam nieprzytomna na podłogę...


Dedykacja za Beaty która jest moją pierwszą czytelniczką. Dziękuję ci jędzo :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz