,,Myśloodsiewnia"
Moje usta mimowolnie się rozchyliły. Jak ta kobieta śmiała poruszać
taki temat!! Robi sobie ze mnie żarty mój rodzice nazywają się Rose Granger i Mark
Granger A nie Zabini ten temat wcale ale to wcale mnie nie bawi.
Przecież ja nawet tej kobiet nie znam a co dopiero żeby była moją matką. I
wspomniała o tym teraz gdy już pogodziłam się z tym że już nigdy nie zobaczę
rodziców gdyż zaklęcie zapomnienia które na nich rzuciłam jest zbyt silne aby
je zdjąć Na wspomnienie wspólnych chwil pod moimi powiekami wezbrały się
łzy.
-Czy może pani wyjść
zamiast kłamać mi w żywe oczy?-Zapytałam drżącym głosem Kobieta pobladła i powtórzyła za mną
bezgłośnie te słowa ,,Kłamać"
-Proszę wysłuchaj mnie mi też jest ciężko stare rany w moim sercu
zostały na nowo rozdrapane i choć jest szansa że to nie ty jesteś moją córką to
chcę spróbować gdyż odebrano mi ją kiedy miała 2 latka I nigdy ale to
nigdy nie zapomniałam jej twarzyczki która choć wtedy mała tak przypomina mi
twoją...
Słowa nieznajomej głęboko
mnie poruszyły gołym okiem widać iż z całej siły powstrzymuje się od płaczu.
Postanowiłam dać jej szanse choć wiedziałam że to nie ja jestem jej dzieckiem
-Dobrze jak chcesz to sprawdzić?- Spytałam szeptem.
Kobieta na te słowa podniosła na mnie swoje szkliste oczy i wyciągnęła
rękę. Ja ostrożnie chwyciłam ją i poczułam szarpnięcie w okolicach pępka. Już
po chwili znajdowałam się przytulnej bibliotece mieściła się ona w dość dużym
pomieszczeniu byłam nią zachwycona

-Wow –wyszeptałam mimowolnie
-To moje ulubione
pomieszczenie-Powiedziała kobieta uśmiechając się pod nosem
Powoli przejechałam
palcami po okładkach starych ksiąg.
-,,To miejsce jest
idealne” -Pomyślałam z niekłamanym zachwytem
-Możesz tutaj
podejść?- spytała kobieta wyrywając mnie z zadumy
Dopiero teraz
zorientowałam się iż nieznajoma otworzyła tajemne drzwiczki do malutkiej wnęki z…
Tak to myśloodsiewnia!!
-Skąd… -zaczęłam pytać
ale szybko mi przerwano
-Każdy czarodziej ma w
domu taką- od powiedziała z uśmiechem- Hmmm wejdziemy do moich wspomnień dobrze?
Zaciekawiło mnie strasznie
co chce mi pokazać, nadal wierzyłam w to że nie jest jej dzieckiem. Ba ja to
wiedziałam ale nie chciałam rozwiewać jej kruchych marzeń kiedy już skończy
sama zobaczy że nie jestem żadną Zabini! Kobieta wyciągnęła różdżkę i docisnęła ją do głowy już po chwili powoli odjęła ją i z cienką srebrną nitką doczepioną do końca skierowała ją w kierunku misy. Korzystałam już z myśloodsiewni więc wiedziałam iż trzeba po włożeniu wspomnienia za nużyć głowę. Ręką przytrzeynałam włosy, i gestem zachęciłam kobietę aby pierwsza weszła. Kiedy już Zabini była we wspomnieniu ja powoli zbliżyłam się do tafli. Moja twarz spotkała się z zimnem wody mimowolnie zadrżałam jednak nadal parłam na przód Po chwili czułam
wsysanie i nagle znalazłam się w pokoju dziecięcym był on urządzony kolorowo ale
mimo tej pstrokacizny barw gustownie i prosto. Od razu chwycił moje serce.
Dopiero kiedy poczułam delikatną dłoń na plecach przypomniałam sobie dlaczego
się tu znalazłam. Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam młodą kobietę w której
rozpoznałam osobę obok mnie pochylała się nad dwoma
dziecięcymi łóżeczkami oba były białe jednak ich ramy Niebieska i Zielona
pozwalały je rozróżnić. Powoli podeszłam w kierunku najbliżeszgo z nich spał w
nim słodki chłopiec w wieku około 2 lat miał brązowe włosy i wąskie usta.
-,,Ja go skądś znam!!"-nie wiem skąd wzięło się to przekonanie
-,,Ja go skądś znam!!"-nie wiem skąd wzięło się to przekonanie
Ale skąd? Te czarne
włosy jak smoła i te rysy twarzy...
,,O MATKO TO BLISE
ZABINI ŚLIZGON!!!!!!!"
W co ja się
wpakowałam przecież ja nawet do niego nie jestem podobna co ta kobieta sobie
myśli?! Jak by mnie zobaczył w tym domu to po mnie!! Zaczęłam panikować strumień
strachu wywoływał dreszcze na moich plecach. Zaczęłam się wycofywać. Kobieta o której istnieniu zapomniałam gdyż stała w cieniu chwyciła mnie delikatnie za łokieć i lekko pociągnęła w stronę drugiego łóżeczka. Pełna sprzeczności zbliżyłam się do śpiącego dziecka lecz kiedy tylko podeszłam do młodszej wersi pani Zabini i zobaczyłam małą dziewczynke wtuloną w... czerwony kocyk z małymi literami. Taki sam jaki miałam w dzieciństwie z którego z mamą śmiałyśmy że jest nie do podrobienia. Nagle ziemia osunęła mi sie spod nóg spadałam... Kiedy moja głowa dotknęła ziemi już po wydostaniu się z wspomnienia nastał ból. Krzyczałam ból był nie wyobrażalny a wraz z nim przyszły momenty z przeszłości patrzyłam jak mała ja jest tulona w rękach mamy? ale to nie była pani Granger nie to była ta sama nieznajoma która rano zawitała w moje progi. Nagle sytuacja się rozmyła przypomniałam sobie tamtą noc kiedy mnie porwano przyszli zamaskowani ludzie ja obudziłam się jednak oni rzucili zaklęcie wyciszające chłopiec obok też się rozbudził jednak nie na niego ale na mnie zwrócili swoją uwagę. Nagle jeden a raczej jedna z zamaskowanych zdjęła maskę to była Bellatrix Leastrange wzięła mnie na ręce i powiedziała jadowitym głosem:
-Nigdy nam nie prze szkodzisz...
Ból znów to wspomnienie znów się rozmyło teraz stałam przed domem w którym ze zdziwieniem rozpoznałam moje miejsce na świecie czyli mieszkanie w którym mieszkałam z rodzicami(?) po chwili z cichym trzaskiem pojawiły się 4 postacie Bella ze mną na rękach szybko zapukała do drzwi. Po chwili otworzyły się i stanął w nich mój kochany tatuś.
-To ona?-warknął przez całe życie nie słyszałam u niego tak zimnego tonu
To wszystko nie może być prawda...Mój zmysł analityczny się włączył. To moje wspomnienia więc ta dziewczynka to...ja
Ból zniknął! Zamknęłam oczy a gdy je otworzyłam byłam na kanapie w blibiotece. W rogu pomiestrzenia stała kobieta widać że płakała a przytulał ją Blise Zabini! Powoli opuściłam nogi i próbowałam wstać zachwiałam się ale zdołałam utrzymać równowagę.
-Co się do cholery stało?-Spytałam schrypniętym głosem wyżutym z emocji.
Po tych słowach kobieta spojrzała na mnie i odezwała się:
-Ni...
Nie zdołałam więcej usłyszeć gdyż obraz się zamazał i padłam nieprzytomna na podłogę...
Dedykacja za Beaty która jest moją pierwszą czytelniczką. Dziękuję ci jędzo :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz